Moja droga do przeszczepu wątroby

Jestem mieszkańcem Zielonej Góry, u którego stwierdzono marskość wątroby.

Zdałem sobie sprawę, że jest to dla mnie finalny wyrok,/czyli niechybna śmierć/. Stan mojego zdrowia coraz bardziej ulegał pogorszeniu pomimo przyjmowania drogich leków. Wystąpiło wodobrzusze. Zacząłem popadać w stany silnej depresji. Miałem 57 lat i chciałem jeszcze żyć. Nie miałem pojęcia gdzie szukać pomocy. Penetrując strony internetowe na temat chorób wątroby znalazłem stronę Przychodni Lekarskiej w Szczecinie w której pracował Prof. Piotr Milkiewicz. Po zapoznaniu się z dorobkiem naukowym i zawodowym Profesora uznałem, że jest to najbardziej kompetentny lekarz u którego mogę szukać pomocy. Zgłosiłem się na wizytę z wynikami badań ze Szpitala w Zielonej Górze. Na ich podstawie oraz dodatkowych badań diagnostycznych wykonanych póżniej w Szpitalu w Szczecinie diagnoza Profesora była jednoznaczna- stan mojej wątroby był beznadziejny. Jedynym ratunkiem był przeszczep wątroby.  Przez kilka miesięcy byłem częstym pacjentem Pododziału Hepatologii i Transplantacji Wątroby i Poradni Hepatologicznej gdzie zostały wykonane wszystkie niezbędne badania do  przeszczepu. W dniu 12.08.2008r otrzymałem z Centrum Organizacyjno- Koordynacyjnego ds Transplantacji pismo o wpisaniu mojej osoby na krajową listę osób oczekujących na przeszczep.

 

W niepewności o moją przyszłość  o   godz .23 w dniu 17.11 2008r.  zadzwonił telefon od Pana Jerzego Myśliwca, Koordynatora ds przeszczepów z informacją .że jest dawca wątroby i mam jak najszybciej stawić się w Szpitalu. O godz.3 w nocy byłem razem z moimi bliskimi na Izbie Przyjęć na której już czekała Pani Doktor Andrzejewska, anestezjolog . Pani doktor pocieszyła mnie i moich bliskich ,że wszystko będzie w porządku. Pożegnałem się z rodziną i po załatwieniu spraw formalnych zostałem skierowany na Chirurgię pod opiekę doc .M.Wójcickiego Ordynatora Oddziału. O godz  9  ordynator poinformował mnie ,że operacja rozpocznie się o godz 13. Jak przez mgłę przypominam sobie sam moment wjazdu na salę operacyjną i lekarzy przygotowujących się do operacji. Obudziłem się na sali pooperacyjnej podłączony do aparatury z wystającymi drenami z mojego brzucha. Przez 24 godziny czuwali przy mnie lekarze oddziału i zespół pielęgniarek kontrolujących stan mojego zdrowia . Podczas wizyty lekarskiej dowiedziałem się, że moja operacja trwała 9 godzin a przeprowadził ją  zespół  chirurgów pod kierunkiem doc M. Wójcickiego i dr.M. Post. Operacja przebiegła pomyślnie. Rozpoczął się szybki proces rehabilitacji. Najgorsze były pierwsze dni gdzie pomimo bólu trzeba było wykonywać samodzielnie podstawowe czynności takie jak : chodzenie, mycie jednak najgorsze było wstawanie z łóżka. Pobyt w Szpitalu trwał 10 dni. Dzięki wspaniałym lekarzom a szczególnie: doc.M.Wójcickiemu, prof. P.Milkiewiczowi, , M. Post, dr.M. Wasilewiczowi. dr Andrzejewskiej otrzymałem szansę na “drugie życie” i pomimo brania leków immunosupresyjnych dzisiaj cieszę się pełnią życia. Po przeszczepie jestem pod stałą kontrolą Poradni Hepatologicznej gdzie w środy w  wyznaczonych terminach spotykają się pacjenci po przeszczepie z różnych stron Polski. Wszyscy traktujemy naszych lekarzy i pielęgniarki jak wielką rodzinę do której przyjeżdżamy z naszymi problemami zdrowotnymi. Wielu z  nas działa w Stowarzyszeniu Życie po przeszczepie którego jednym ze statutowych celów jest propagowanie idei przeszczepu organów wśród społeczeństwa. Podstawowym problemem w transplantacji jest brak dostatecznej ilości dawców w stosunku do oczekujących na przeszczep , stąd nasze przesłanie ; “ Nie zabierajcie organów do nieba one bardziej są potrzebne tutaj na ziemi”.

Zbigniew Michałowski